Od dzieciństwa jeżdżę do mych dziadków, którzy mieszkają na wsi. Ich dom jest okazały i przytulny. Jego środek wypełniają drewniane meble zrobione w starym stylu. Lubię okna gonty tego domu.

Nadszedł mrok. Trójka kompanów gonty spacerowała w tym momencie po uliczkach wiekowego miasteczka. Było przyjazne, a zwłaszcza mieszkańcy, jacy w nim żyli. Ale jak każda spokojna miejscowość, ukrywała swój tajemnice

Rozciągała się przed mymi oczami niezapomniana panorama górskich zboczy gonty. Otworzyłam szeroko okno, pomimo silnie świecącego słońca, mróz mroził mocno w nos i wiał przeszywający strasznym chłodemwiatr.