Wojsko krwawo zaatakowało protestująych w syryjskim mieście Hims. W ataku zginęło co najmniej 260 osób. – To jedna z najstraszniejszych masakr, do których doszło w czasie powstania – mówią przedstawiciele opozycji. Armia zaprzecza, jakoby to ona była odpowiedzialna za ostrzał, twierdzi, że atak to dzieło “uzbrojonych napastników”.